Polska – kraj tegorocznych Światowych Dni Młodzieży, świętujący 1050-tą rocznicę swojego chrztu – jaki jest? Kraj Faustyny Kowalskiej, Jana Pawła II, Lecha Wałęsy, Marii Skłodowskiej – Curie… Kraj kibiców i sportowców: Roberta Lewandowskiego, Justyny Kowalczyk, Mariusza Wlazłego… Broniących biało-czerwonych barw i z dumą noszących wizerunek białego orła…

Historia Polski zaczyna się jak w bajce: Dawno, dawno temu, za górami, za lasami żył sobie człowiek o imieniu Mieszko, który był władcą Polan. Nikt go nie znał ani nie słyszał o jego księstwie ukrytym w puszczy. Czy na pewno? Wszystko się zmieniło gdy ożenił się z czeską księżniczką Dobrawą i przyjął chrzest w 966 roku. Jako człowiek był pewnie zwyczajny, ani wyjątkowo dobry, ani wyjątkowo zły, typowy władca, jak na swoje czasy. Za to jako polityk, no to się okazał naprawdę mądrym, przewidującym władcą – można by powiedzieć: opatrznościowym. To on zdecydował się na chrzest: swój, rodziny, dworu i państwa. Oparł tworzenie tego małego państwa na wierze i dorobku cywilizacji chrześcijańskiej To on wprowadził Polskę do grona chrześcijańskich państw Zachodu, zapewniając jej przy tym niezależność, i na zawsze pozostanie wielkim mężem w dziejach Polski i historii polskiego Kościoła. Minęło 10, 5 wieku. Tamto to już historia, ale wciąż do niej wracamy jak do źródła, aby móc płynąć dalej wartkim nurtem. Stąd tegoroczne świętowanie i wspominanie tamtego wydarzenia. Historia Polski to kształtowanie i obrona wiary, języka i granic: od Bałtyku aż do Karpat, i od Odry aż po Bug. Przez 1050-lat nasi przodkowie w tym właśnie miejscu tworzyli swoją przeszłość, nasze dziś i jutro następnych pokoleń. Co ich prowadziło? Lech Makowiecki śpiewa, że „Bóg, Ojczyzna, Honor i gniew”. Można powiedzieć, że Polska ma trudną przeszłość – niekończące się najazdy obcych władców i ich wojsk, rozbiory, powstania, wojny… Kto nie słyszał o Oświęcimiu, Katyniu, czy katastrofie smoleńskiej? Te i inne momenty w naszej historii zostały szczególnie naznaczone cierpieniem, łzami i krwią. Więzień torturowany w czasie II wojny światowej wyrył na ścianie więzienia takie słowa:

„Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umrzeć, a najtrudniej cierpieć”.

Ta sentencja jest bardzo aktualna także dzisiaj, i to nie tylko, gdy chodzi o miłość do Ojczyzny, ale także w aspekcie naszej wiary w Boga. Łatwiej mówić o Jezusie Chrystusie, niż zdobyć się dla Niego na poświęcenie i ofiary. Każdy z nas ma swoją przeszłość, indywidualną, niepowtarzalną, ale ogólnie raczej byśmy powiedzieli, że też trudną. MY to nasza przeszłość, ale też nasza teraźniejszość i przyszłość. Jeśli to połączymy z Chrystusowym „wczoraj, dziś i jutro”, to wszystko zobaczymy z innej perspektywy, a wtedy nawet to, co boli i kosztuje może mieć sens. Jeden człowiek, który postawi wszystko na Chrystusa może dokonać naprawdę wielkich rzeczy! Nie wierzycie? Wystarczy spojrzeć na Mieszka – od niego zaczęło się w Polsce chrześcijaństwo. A ile można by powiedzieć o Janie Pawle II czy Siostrze Faustynie? To tylko jednostki, a przecież zna ich cały świat. Chrzest to nowe życie, nowy początek, to zanurzenie w Chrystusa i przyjęcie białej szaty dziecka Bożego. Przyobleczmy się więc na nowo w Jego łaskę. W tym szczególnym roku – Światowych Dni Młodzieży i jubileuszu Chrztu Polski – dajmy się ponownie zanurzyć w Trójjedynego Boga, pozwólmy Mu odnowić siebie i odmłodzić w wierze, w naszym myśleniu i postępowaniu. Jan Paweł II w 1979 roku w Krakowie powiedział do młodych:

„Jesteście przyszłością świata, narodu, Kościoła. Od was zależy jutrzejszy dzień.”

Weźmy te słowa do siebie.